Katalog produktów na Facebooku to prawdziwy kombajn sprzedażowy. Z jego pomocą możemy tworzyć reklamy katalogowe, oznaczać produkty w postach, stosować remarketing dynamiczny oraz ratować porzucone koszyki. Aby to zrobić wymagany jest jednak plik CSV, w którym znajduje się lista naszych produktów. Dla kogoś nie-technicznego zabawa z product feedem może okazać się bardzo trudnym zadaniem. W tym artykule znajdziesz porady jak poprawić lub stworzyć swój plik z zestawieniem danych, aby sprzedaż poszybowała w górę.

Produkt w ofercie e-sklepu nie jest i nigdy nie będzie bytem stałym. Może ulec zmianie jego cena, zdarza się, że zmieni się jego waga lub rozmiar, wprowadzone zostaną nowe kolory, a w najgorszym wypadku zostanie usunięty z oferty producenta. W każdym razie, jeśli zależy nam na tym, by prowadzone kampanie wielokanałowe stale się rozwijały, ich konwersja rosła, a obroty sklepu internetowego były coraz wyższe, warto opanować wszelkie niuanse, jakie decydują o skuteczności product feeda.

Product feed Facebook

Odpowiedzmy sobie na 9 pytań, które znacznie ułatwią prowadzenie efektywniejszych działań omnichannelowych. Twój product feed może przydać się nie tylko na Facebooku, ale w całym e-commerce.

Czy posiadasz scentralizowane miejsce przechowywania danych?

Sprzedaż online odbywa się za pośrednictwem jakiejś platformy. Wiadomo – może to być Prestashop, Shopify, Magento, czy innego rodzaju rozwiązanie SaaS. I właśnie w obrębie takiej platformy sprzedażowej znajdują się dane dotyczące produktów. Można je oczywiście ręcznie zbierać i konfigurować w arkuszach kalkulacyjnych… Tylko po co? To zajmie całe wieki i cechuje się bardzo dużym współczynnikiem niepowodzenia. Do tego są stworzone specjalne zewnętrzne oprogramowania, które zbierają dane w jedno miejsce i ułatwiają dostosowywanie plików produktowych pod konkretny kanał.

Korzyści jakie płyną z zastosowania takiego rozwiązania jest co najmniej kilka. O wiele łatwiej takim plikiem zarządzać. To po pierwsze. Ale także o wiele łatwiej jest przeprowadzać szybkie testy (cen, nazw produktów, słów kluczowych). To właśnie dzięki testom sprawnie zweryfikujemy co działa, a co nie w prowadzonych kampaniach wielokanałowych.

Czy nazwy Twoich produktów są przyjazne wyszukiwarce?

To bardzo istotna kwestia. Nazwy produktów, które są skuteczne w obrębie sklepu internetowego mogą być nieefektywne poza nim. Dlaczego? Wynikać to może z kontekstu. Użytkownicy, którzy przeglądają Twoją ofertę w sklepie prawdopodobnie mają już ogólne wyobrażenie o oferowanych przez Ciebie produktach. Jednak jeśli w sklepie Twój produkt ma nazwę „szklanka izoterm do kawy” i jest ogólnie znana Twoim klientom, to tym nowym, dopiero pozyskiwanym może ona niewiele mówić. Bo niby skąd mieliby wiedzieć, że jest to „designerska szklanka z podwójną ścianką”.

Należy postawić się w roli kupującego, i musimy zorientować się w jaki sposób poszukuje on właśnie takiej szklanki, co wpisuje w Google’u, a co bardziej działa na Facebooku czy w marketplace’ach. W każdym kanale skuteczność może być inna dla nieco innych nazw. I nie można przy tworzeniu nazw zapomnieć, że kolejność słów w nazwie ma znaczenie (i to nie tylko dla Google`a). Warto też pamiętać, że nikt [sic!] nie szuka bluzek w kolorze karmazynowym lub lazurowym. Pierwsze co wpisze to kolor czerwony i niebieski.

Czy Twoje opisy zawierają wyczerpujące informacje?

Dosyć łatwo natknąć się jeszcze dziś na sklepy, w których nie istnieją opisy produktów lub są przetłumaczone przez googlowskiego translatora. To nie stanowi zachęty dla potencjalnych e-konsumentów. Po pierwsze z nazwy i zdjęcia nie zawsze dowiemy się wszystkiego, a po drugie jeśli nie ma opisu (bo się nie chciało go stworzyć?) to może inne obszary sklepu też nie działają najlepiej.

Każda kategoria produktów nieco się od siebie różni. Buty mają swój rozmiar i materiał, tablety swoje parametry, książki swoje streszczenie a np. segregatory swoją objętość. Jeśli tych informacji brakuje to kto o zdrowych zmysłach podejmie decyzję o zakupie.

Opis to także kolejna przestrzeń, w której dodajemy odpowiednie atrybuty produktów i słowa kluczowe. Warto stosować synonimy, podobne frazy, a może i kolokwializmy. Może to zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się Twojego produktu w wyszukiwarce. Narzędzie takie jak Planer słów kluczowych AdWords pomoże określić właściwe słowa kluczowe, na które można kierować reklamy.

Czy Twoje zdjęcia są zoptymalizowane dla każdego kanału?

Google wymaga, aby produkty odzieżowe miały obraz o rozmiarach co najmniej 250 x 250 pikseli, ale nie większy niż 64 megapiksele. W przypadku produktów innych niż odzież obraz musi mieć rozmiar 100 x 100 pikseli i nie może przekraczać 64 megapikseli. Natomiast niektóre marketplace`y wymagają prezentacji produktów na białym tle.

Wniosek z tej historii jest taki, że każdy kanał ma swój własny zestaw wymagań graficznych, których należy przestrzegać, aby uniknąć błędów i nieskutecznych kampanii.

Czy Twoje produkty mają numery GTIN / UPC?

Global Trade Item Number (GTIN) służą do jednoznacznej identyfikacji produktów. Przypomnijmy sobie różne typy numerów GTIN:

  • UPC (12 cyfr) używane w Ameryce Północnej
  • EAN (8, 13 , 14 cyfr) – Używany głównie poza Ameryką Północną
  • JAN (8 lub 13 cyfr) używane w Japonii
  • ISBN (13 cyfr) używany do książek
  • ITF-14 (14 cyfr) używany do multipaków
  • MPN (ciąg znaków i cyfr różnej długości) – Numer MPN (Manufacturer Part Number)

Google wprowadził już dość poważne zmiany w zakresie wymagań dotyczących numerów GTIN. Numery te są teraz wymagane we wszystkich produktach, w których numer GTIN został przypisany przez producenta. Jeśli nie znasz informacji o swoich produktach i GTIN`ach, najwyższy czas się dowiedzieć.

Wprawdzie istnieją przypadki, w których numer MPN i marka to wszystko, co okaże się potrzebne do pomyślnego przesłania produktu do Google, to jest to jednak rzadziej lub częściej sytuacja wyjątkowa.

Gdzie znajdziesz numery GTIN swojego produktu? Najpewniej na jego opakowaniu lub okładce książki obok kodu kreskowego. Najlepiej jednak poprosić dostawcę produktów o gotową listę, w której znajdzie się kolumna z numerami GTIN.

Czy masz konkurencyjne ceny?

Cena jest przeważnie głównym czynnikiem decydującym o dokonaniu zakupu. Jeśli Twój produkt nie sprzedaje się tak jak tego oczekujesz, to możliwe, że jego cena jest nieprawidłowa. Co ciekawe są już miejsca w sieci (np. Walmart), które usuwają produkty cechujące się „wysoce niekonkurencyjną ceną”.

Nie można też zapominać, że w biznesie ecommerce niezwykle istotną rolę odgrywają sezony. Sezonowość pewnych kategorii produktów determinuje strategie cenowe. Jeśli sprzedajesz produkty, które są bardziej popularne w określonych porach roku, możesz rozważyć sezonową strategię cenową. To obejmuje podstawowe prawa podaży i popytu. Kiedy produkt jest sprzedawany w sezonie, większe grono klientów pragnie go mieć i dlatego są oni skłonni zapłacić więcej.

Czy często aktualizujesz swój plik produktowy?

Może się zdarzyć, że otrzymasz od Google maila z informacją o błędach. Np. dlatego, że cena twojego produktu lub jego dostępność nie pasują do zawartości Twojego sklepu. Wynikać to może z tego, że nie aktualizujesz regularnie i konsekwentnie swojego pliku produktowego. W takiej sytuacji w pliku i sklepie pojawią się rozbieżności. A to spory problem. Wyobraź sobie, że klient zamówił i opłacił produkt, którego nie masz na stanie. Wizerunkowa klapa.

Co więcej jeśli błędy nie będą poprawiane lub będą pojawiać się dość często kanał, w którym emitujesz reklamę może nanieść na twoją kampanię karę. Obserwuj jak często zmieniają się dane w Twoim sklepie – ceny i stany magazynowe, czy jakiś produkt nie został usunięty z oferty producenta. Najlepiej wykorzystać oprogramowanie do automatyzacji tych procesów. Zamiast ręcznie przesyłać pliki produktowe, narzędzie regularnie będzie wysyłać product feed do właściwego kanału.

Czy Twoje produkty są poprawnie przydzielone do kategorii?

Kategoria, w której umieścisz swój produkt, odgrywa istotną rolę w wyświetlaniu produktu w wyszukiwarce. Google informuje w swoim centrum pomocy, że kategoryzacja produktów pomaga im lepiej łączyć reklamy z zapytaniami kupujących. Jeśli np. wrzucasz oferowaną przez Twój sklep broń do jednej kategorii o tej samej nazwie to twój katalog jest bardzo obszerny i nieprecyzyjny. Przecież w tej kategorii jest broń krótka, biała, karabinki, wiatrówki, itd. Warto poświęcić czas, by jak najdokładniej kategoryzować oferowane produkty. To także wpłynie na poprawniejszą nawigację sklepu.

Czy sprzedajesz we właściwych kanałach?

Jest to kwestia, której nie rozstrzygniemy bez opublikowania kampanii reklamowej. Tylko po wyemitowaniu reklam i ich późniejszej optymalizacji możemy stwierdzić czy dany kanał jest odpowiedni dla tej grupy produktów. Jeśli sprzedaż jest niesatysfakcjonująca, nawet po porządnej optymalizacji, warto przemyśleć zamknięcie dopływu środków na ten kanał.

Mimo wszystko nie powinniśmy rezygnować z wielokanałowości. Dywersyfikacja kanałów, na których prowadzisz kampanie, pozwala dotrzeć do większej liczby kupujących, a tym samym do zwiększenia konwersji.

Oczywiście warto być w takich miejscach jak Google, Amazon czy Facebook. Wprawdzie mogą być one przesycone konkurencją to jednak przy dobrze poprowadzonej optymalizacji (przy pomocy np. pliku produktowego) sprzedaż powinna być satysfakcjonująca. Nie oznacza to też, że nie należy poszukać mniejszych platform czy kanałów sprzedaży, które skupiają się na mniejszej liczbie rodzajów produktów.

Łatwo zauważyć, że plik produktowy to potężne narzędzie, które wymaga stałej pracy. Jednak bez product feedu wypuszczenie kampanii w Google, na Facebook`u czy różnych marketplace`ach byłoby w zasadzie niemożliwe. Tym bardziej optymalizacja. Może udałoby się to zrobić na kilkunastu produktach. Ale w przypadku tysięcy pozycji plik produktowy jest jedynym narzędziem, które umożliwia masową optymalizację w obrębie jednego pliku. To dzięki niemu kampanie stają się skuteczniejsze.